1. Hotel Medusa Sydney
1/5





Doskonały
320 opinii
Ustawiony w odrestaurowanej zabytkowej kamienicy w Darlinghurst, Medusa łączy żywe wnętrza ze spokojnym, mgłą schładzanym dziedzińcem oraz darmowymi lodami i owocami dla gości.
Lokalizacja nadaje się do zwiedzania Sydney pieszo i pociągiem. To 10‑minutowy spacer do stacji Kings Cross; autobusy zatrzymują się przed drzwiami. Dotarcie do CBD pieszo zajmuje około 25 minut, a podążając wzdłuż Ogrodu Botanicznego do Opery — około 40 minut. Pokoje są od kompaktowych do przestronnych apartamentów, z wieloma wyposażonymi w aneks kuchenny zawierający zlew, mini lodówkę i mikrofalówkę. Spodziewaj się kosmetyków Aesop i suszarki do włosów Dyson, a także szlafroków.
Obsługa wyróżnia się na tle innych obiektów. Personel dzieli się lokalnymi wskazówkami dotyczącymi restauracji, organizuje transfery i wysyła przejrzyste filmy z instrukcjami zameldowania po godzinach. Pokój kąpielowy dla wczesnych przyjazdów, przechowalnia bagażu i cichy dziedziniec sprawiają, że krótkie pobyty przebiegają gładko. Miłośnicy designu, pary na krótkim wyjeździe miejskim i właściciele zwierząt poczują się tu jak w domu.
Brak windy, a schody wejściowe są strome; jeśli schody stanowią problem, poproś o pokój na parterze. W mniejszych kategoriach przestrzeń do przechowywania i wieszania rzeczy jest ograniczona.
Zalety
- 10 minut spacerem do stacji King's Cross; autobusy zatrzymują się tuż przed wejściem.
- Kosmetyki Aesop, suszarki do włosów Dyson i miękkie szlafroki w dobrze zaprojektowanych pokojach.
- Courtyard oferuje bezpłatne lody, owoce, kawę i filtrowaną wodę.
- Przemyślana obsługa — prysznic dostępny dla gości przyjeżdżających wcześniej, przechowalnia bagażu i lokalne wskazówki.
Wady
- Brak windy; schody przy wejściu są strome, co utrudnia wnoszenie ciężkiego bagażu.
- Niektóre mniejsze pokoje mają ograniczoną przestrzeń do przechowywania i niewystarczającą liczbę haczyków.
- Oświetlenie w niektórych apartamentach jest przyciemnione, co utrudnia przygotowywanie się.
Co mówią podróżni
William L.
Po późnym locie przesłali krótki film z instrukcją zameldowania po godzinach, a na dziedzińcu czekały lody „choc-top” (z polewą czekoladową). To najłatwiejsze przybycie, jakie miałem/miałam.









































































































































































